niedziela, 10 listopada 2019

Wypuść nas z szafy!!!


Noc ciemna, świat słodko śpi. Łup! Znowu sąsiedzi robią przemeblowanie? Odwracam się na drugi bok i zapadam w sen. JEBUDU!!! W moim mieszkaniu. Kota, jesteś martwa. Wynurzam się z pieleszy, klnąc jak szewc i zamieram. Rama tkacka gdzieś odrzucona, a hałasy dobiegają z szafy, czyli puszystej tym razem się upiekło. Uspokoiło się. Niepewnie zaglądam do wnętrza, a tam istny węzeł gordyjski. By was pingwin ogonem pochlastał! Krajki chyba się mocno zniecierpliwiły, skoro narobiły w nocy kipiszu. W ramach odkupienia win trochę zdjęć już po akcji porządkowej ;)




Ładnie wyglądają razem...

piątek, 15 grudnia 2017

Na warsztacie

Naciągi to rzecz ważna, każdy wie. I w sumie one najwięcej czasu zajmują. Ucieknie nitka, a to się rozciągnie gorzej niż sieć trakcyjna w trakcie upału (mimo że rama aż trzeszczy). Osnowa ma swoje dziwne pomysły...

Na warsztacie tym razem coś drobniejszego, aczkolwiek wdzięcznego.







Tymczasem w Polskę pojechały inne cztery metry :)

sobota, 18 listopada 2017

Niesforne 4 metry

Nici jakie są - każdy wie. A to się jakąś dziwną siłą poplączą, a to będą próbowały urwać się w najmniej oczekiwanym momencie. Ot ich czar.

Za oknem szaro, w składziku z włóczkami nieco bardziej kolorowo. Po godzinnym posiedzeniu przed szafą zapadła decyzja - krajczyć! Przygaszona czerwień, szary i biel, czyli kolory późnej jesieni :)



poniedziałek, 8 maja 2017

Eksperymendy tabliczkowe

W końcu wzięłam się za tabliczki. Kilka podejść doprowadzało mnie do szewskiej pasji, ale metodą prób i błędów, po iluś próbkach udało się :)

Zielenie z zieleniami, 250 cm to już coś.





Co raz bardziej mi się ta zabawa podoba. Swoją drogą, kilometry nici dalej snuć się będą...

sobota, 27 sierpnia 2016

Gdzieś z Zakarpacia - podejście pierwsze

   Zanurkowałam w odmęty "cyrylicznych internetów". Dość sporo ciekawych wzorów można znaleźć nawet na stronach sklepów oferujących stroje ludowe. Pomyślałam - czemu nie? Znalazłam i zaczęłam rozgryzać. Gorsza rzecz, że wzięłam wąski kawałek z całego pasa. Ale w sumie...




wtorek, 9 sierpnia 2016

Do czego służ klucz 12?

   W teorii jak tkanie wygląda, większość ludu chyba wie. Musi być jakiś tam warsztat tkacki, elegancko ponapinane nici osnowy, pobłyskujące subtelnymi blikami drewno, zgrabne czółenko i niewiasta zawsze uśmiechnięta. Aha... A co jeśli powiem, że sprawa ma się z deńka inaczej? Jedyną właściwą odpowiedzią na to jest logika. I po części ergonomia. Tym sposobem rzecz się zamyka w następującm szpeju:

  • blejtram (płótno można wykopsać lub nakleić na dechę, będzie podobrazie),
  • mocniejsze spinacze, które "złapią" ramę,
  • klucz nasadowy lub oczkowy (mniejsze ryzyko zsunięcia się nici z "czółenka").
   Zabrzmiało dziwnie, czy znajomo? Małe mieszkanie pomaga w kombinowaniu. Człek też nie jest przywiązany w sposób dosłowny do tkanej krajki :) Wędrówki z podłogi na łóżko, przez stół i fotel możliwe i bezproblemowe. Tym sposobem wykluł się kolejny bardkowy pas...