W końcu wzięłam się za tabliczki. Kilka podejść doprowadzało mnie do szewskiej pasji, ale metodą prób i błędów, po iluś próbkach udało się :)
Zielenie z zieleniami, 250 cm to już coś.
Co raz bardziej mi się ta zabawa podoba. Swoją drogą, kilometry nici dalej snuć się będą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz