Wił się wężyk, wił... Po wykorzystaniu trzech wagonów cierpliwości udało się. Zgrabnie zaplątałam chwosty i gotowe. Chyba czas dać "na handel" ;)
W sumie o włóczkę martwić się nie muszę, a na dobry początek wystarcza to, co zaproponował mi sklep fabryczny na ul. Rzgowskiej. Lokalny patriotyzm to się nazywa :P