Wił się wężyk, wił... Po wykorzystaniu trzech wagonów cierpliwości udało się. Zgrabnie zaplątałam chwosty i gotowe. Chyba czas dać "na handel" ;)
W sumie o włóczkę martwić się nie muszę, a na dobry początek wystarcza to, co zaproponował mi sklep fabryczny na ul. Rzgowskiej. Lokalny patriotyzm to się nazywa :P
O! Widziałam już gdzieś ten wzór ;) Wyszło Ci bardzo porządnie.
OdpowiedzUsuńNiedługo planuję umieścić na blogu coś, co pomoże rozgryzać wzory barkowe. Zapraszam :)
Dzięki za dobre słowo :) Nawet podlinkowałam, skąd "podebrałam" wzór. Chyba za słabo to widać. Jeszcze trochę mi zajmie rozgryzanie zawiłości bloga...
Usuń